//////

Są to przede wszystkim rośliny zakwitające w różnych porach roku, co staje się bardzo istotne w okresie, gdy jeszcze mało roślin kwitnie. Do takich wczesnych i silnie nektarodajnych gatunków należą: podbiał, prymula lekarska lub wierzba. Ważne są również te, które kwitną późną jesienią aż do nadejścia pierwszych przymrozków, takie jak koper włoski czy wrzos. Rośliny zielarskie mają poza tym stosunkowo długi okres kwitnienia, co dla pożytku pszczelego jest również bardzo ważne. Trwa on najczęściej do kilku tygodni, a nawet dłużej. Również pora dnia dla zbioru z poszczególnych roślin jest różna, często uwarunkowana większą wilgotnością powietrza. I tak np. lipa najlepiej nektaryzuje rano i wieczorem, wrzos w godzinach przedpołudniowych, a czarna jagoda w zacienieniu. Do elementów wabiących — poza barwą korony kwiatowej — należą olejki eteryczne, zawarte w większości roślin zielarskich. Na niektóre z nich, szczególnie występujące w kolendrze siewnej, melisie lekarskiej, szałwii lekarskiej, macierzance czy tymianku, pszczoły są bardzo wrażliwe. W miodach otrzymywanych z tych roślin zawarte są pewne ilości związków leczniczych znajdujących się w nektarze kwiatowym i pyłku tych roślin, a to wpływa zasadniczo na ich wartość. Nie jest obojętne dla smaku, aromatu i koloru miodu, z jakich roślin zbierany był nektar. I tak, miód lipowy charakteryzuje się jasno złotawą barwą, lekko gorzkawym posmakiem i silnym, typowym dla rośliny aromatem. Miód akacjowy jest słomkowożółty, mniej słodki, o łagodnym zapachu, natomiast mieszany ziołowy posiada barwę ciemnożółtą aż do pomarańczowej, zapach intensywny, a smak korzenny. W niektórych miodach, otrzymywanych z łąk, gdzie występują obficie szczawie, można stwierdzić zawartość drobniutkich kryształków szczawianów. Obecność w kwiatach typowych olejków eterycznych wpływa na aromat miodu. Obecność w miodzie pyłków kwiatowych pozwala ustalić, z jakich roślin nektar był zbierany, a nawet z jakich regionów świata pochodzi miód. Wraz z pyłkiem kwiatowym do miodu przechodzą liczne witaminy, jak: B,, B2, B3, C, E, H, K i A oraz około 30 mikro- i makroelementów, z których najważniejsze to: potas, wapń, fosfor,’ żelazo, miedź, mangan, a także kwasy organiczne, fitoncydy, biogenne stymulatory i hormony.

W starożytności Egipcjanki, Fenicjanki, Greczynki i Rzymianki namaszczały swoje ciała wonnymi olejkami, malowały włosy znaną już wówczas henną, a do bielenia twarzy używały mączki ryżowej, która do dziś służy jako podstawowy składnik przy wyrobie pudrów. Już lekarz grecki Hipokrates stosował specjalne maści odżywiające skórę, a słynny lekarz Marka Aureliusza — Galen pisał traktaty o kosmetyce, uwzględniające działanie ziół. Z greckiego określenia kosmeo — upiększać wywodzi się również dzisiejsze słowo kosmetyka. Już wówczas zależało kobietom na odmłodzeniu swego wyglądu, ponieważ młodość wiązała się zawsze ze świeżością i zdrowiem. Uroda bowiem wyrażała się nie tylko pięknem, ale głównie zdrowiem, które z kolei łączy się nierozerwalnie z higieną. Niestety, nie zawsze na przestrzeni wieków problem ten należycie doceniano. W średniowieczu zabiegi kosmetyczne polegały nieraz wyłącznie na upiększaniu ciała z pominięciem podstawowych zasad czystości.

Z biegiem czasu rozwój kultury nowożytnej sprawił, że człowiek zrozumiał, iż ozdoby zewnętrzne nie przywrócą tych walorów urody, które wiążą się ze zdrowiem ciała i ducha. W ten sposób kosmetyka stała się pokrewną dziedziną medycyny. Zrozumiano wówczas, że powierzchowne zabiegi nie przywrócą urody, a przyczyny jej braku tkwią na ogól w całym organizmie, który należy leczyć od podstaw. Pierwotnie kosmetyka—podobnie jak medycyna—opierała się głównie na łatwo dostępnych surowcach, którymi były zioła. W wielu starych książkach zielarskich zaczęły się pojawiać wzmianki zbawiennym wpływie ziół na urodę człowieka. Zaczęto także podkreślać korzystny wpływ w tej dziedzinie powietrza, wody i słońca. Zwrócono uwagę nie tylko na stosowanie odpowiednich środków ziołowych, ale także na cały tryb życia i właściwe odżywianie, stwarzające całokształt warunków, które wpływają na zachowanie lub podniesienie urody. Okres XIX-wiecznej chemizacji świata odbił się również na kosmetyce.

Zaczęto wycofywać się ze stosowania surowców roślinnych na rzecz specyfików syntetycznych, które pozornie dawały lepsze efekty i były, w miarę rozwoju przemysłu, coraz łatwiejsze do pozyskania oraz tańsze. Powrót w lecznictwie do naturalnych środków wpłynął również na zainteresowanie się na nowo ziołami i w tej dziedzinie. Przemysł kosmetyczny na całym świecie zaczął coraz szerzej z nich korzystać i to z dobrym rezultatem. Przyczyniła się do tego głębsza znajomość związków zawartych w roślinach i możliwości ich wewnętrznego oraz zewnętrznego wpływu na organizm ludzki. Pielęgnacja ciała ludzkiego, wpływająca na jego urodę, idzie dziś w kilku różnych kierunkach. W pierwszym rzędzie jest to zażywanie ziół działających ogólnie na stan organizmu, co ma odbicie w zewnętrznym wyglądzie. Będą to głównie zioła na przemianę materii, właściwe funkcjonowanie całego układu trawiennego, odkładanie się tłuszczu, równomierne rozłożenie pigmentu itp.

Kunszt nadawania smaku potrawom i napojom dochodzi! w niektórych domach do perfekcji i stawał się dumą gospodyni, która słynęła z tego w okolicy. Kuchnia staropolska raczyła gości wielką ilością sosów korzennych, do których wkładano tyle przypraw, że „parzono” sobie nimi języki. Używano ich zresztą w nadmiarze do wszystkich potraw, a w XVI w. ponoć więcej niż cukru, który był wówczas bardzo drogi. Przyprawy stanowiły również składnik tak modnych wtedy dekoracji potraw, szczególnie jeśli chodzi o nadawanie im barwy. Kunszt odpowiedniego przyprawiania potraw znalazł swój wyraz w starych książkach kucharskich Ćwierczakiewiczowej czy w Kucharce litewskiej lub Kucharce szlacheckiej. Dziś tamte proporcje stały się nierealne, a precyzja wykonania — zbyt pracochłonna, lecz zastosowanie niektórych przypraw dla poprawienia smaku nadal może być aktualne.

Święty Marcin pachniał ongiś tradycyjną gęsią z majerankiem. Większość wróżb i przepowiedni pogody pochodzi z obserwacji roślin. Nasiona bodziszka służą niektórym za barometr, określający wilgotność powietrza. Wróżby, czy spełnią się marzenia, odbywają się poprzez obrywanie listków akacji czy płatków kwiatów. Dla szczęścia szukamy także czterolistnej koniczyny. Można by tak snuć wyliczanie obrzędów i zwyczajów ściśle lub luźno związanych z ziołami. Wiele z nich istnieje jeszcze wśród ludu i z wolna odchodzi w niepamięć. Każda epoka tworzy przecież własne zwyczaje i obrzędy. Dobrze jednak, gdy mają one motywy rodzime, czerpane między innymi z ojczystej przyrody. Przed laty wśród naszych starych puszcz na uroczyskach, w kleciach i chutorach, wśród babek i czarownic typu Horpyny czy wędrownych dziadów, lęgło się nasze znachorstwo.

Zaczęto się również interesować leczeniem klimatycznym (prof. Tytus Chałubiński) i balneologią. Ukazały się na ten temat w różnych językach książki, m.in. w przekładzie na język polski praca ks. Kneippa. Pierwsze lata dwudziestolecia międzywojennego to głównie odbudowa podstawowych dziedzin gospodarki. Ale już w roku 1926 powstaje Polski Komitet Zielarski, któremu zawdzięczamy organizowanie i koordynowanie oraz instruktaż prywatnych inicjatyw w zakresie zbioru, uprawy i handlu ziołami. Polska staje się eksporterem ziół, szczególnie ze stanu naturalnego, na rynki zagraniczne i w pełni zaopatruje rynek krajowy. Przy zbiorze ziół znajduje zatrudnienie głównie biedota wiejska. Rozwija się ponadto uprawa kilkunastu gatunków roślin zielarskich.

W Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim pracowali wówczas tacy naukowcy, jak Jan Jankiewicz czy Jan Szaster. Powstał tam także bogaty ogród botaniczny, w którym nie brakowało licznych gatunków roślin leczniczych. W Krzemieńcu zaś nauczyciel sławnego liceum W. Besser opracował i wydał specjalną książkę o bogatej florze Galicji. Jednak w drugiej połowie XIX wieku rozwój fizyki i chemii spowodował zmniejszenie zainteresowań zielarstwem i ziołolecznictwem. Nawrót do nich nastąpił dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Powstaje w tym czasie wiele towarzystw naukowych, między innymi istniejące do dziś Towarzystwo Przyrodnicze im. Kopernika, utworzone we Lwowie. Wielu ludzi wykształconych prowadzi pracę oświatową wśród ludu, także w zakresie rolnictwa i wiedzy przyrodniczej.

Zainteresowanie życiem rodzinnym bierze się w polityce przede wszystkim stąd, że rodziny uznawane są słusznie za podstawowy i najbardziej kluczowy składnik społeczności – także obywatelskiej. Dodatkowo rodziny i członkowie rodzin mają na siebie wielki wpływ w procesie socjalizacji i raczej nietypowe jest, by dzieci rodziców wyjątkowo patriotycznie podchodzących do działalności kościelnej oddaliły się od narodowościowo-chrześcijańskiego nurtu myślenia, tak samo jak dzieci komunistów albo skrajnych liberałów już od najmłodszych lat nieświadomie przyjmują poglądy swoich rodziców czy braci i kuzynów za własne. W ten sposób w rodzinie nie jedna osoba może decydować o tym, kto zostanie wybrany na swój regionalny urząd i nie od jednego członka rodziny zależy, jakie produkty i z którego sklepu oraz jak często będą kupowane. Wpływ rodziny na ekonomię regionu oraz konkretne polityczne zmiany jest więc bardzo duży i trudno jest oczekiwać, by politycy przestali odnosić się z ogromnym szacunkiem do tej grupy.

Kupując własne mieszkanie czynimy pierwszy krok do stworzenia własnego kąta, własnego skrawka który będzie tylko nasz i w którym będziemy się wspaniale czuli i wypoczywali. Ale aby mieszkanie całkowicie spełniało nasze oczekiwania, musimy je odpowiednio wyposażyć. A to jak urządzimy wnętrze jest zależne od bardzo wielu czynników. Przede wszystkim od tego jak duża jest nasza rodzina. Zupełnie inaczej urządza się mieszkanie dla dwóch osób, a inaczej dla cztero, czy pięcioosobowej rodziny. Jeszcze większym wyzwaniem jest dom, w którym mieszkają trzy pokolenia razem, czyli dziadkowie, rodzice i ich dzieci. Niemniej w każdym z tych przypadków będziemy zmuszeni do podjęcia szeregu decyzji w temacie takiego wyposażenia mieszkania, aby spełniało nasze wszystkie oczekiwania. Nasze i oczywiście pozostałych domowników. Będzie się to wiązało z pewnością z bardzo wieloma dyskusjami, często nawet zapewne i burzliwymi, ale takie rzeczy są nieuniknione w przypadku podejmowania tak poważnych decyzji.

Dziedzina ta, niestety, pozostaje jeszcze w tyle w stosunku do rozwoju ziołolecznictwa człowieka, choć pośrednio się z nią łączy i powinna być w przyszłości przedmiotem szczególnego zainteresowania nowoczesnej weterynarii. Jak już wspomniano, zioła są przydatne nie tylko człowiekowi, ale także zwierzętom. To one właśnie nauczyły człowieka odpowiedniego wykorzystania zasobów natury. Zdarza się też, że człowiek czerpie korzyści z przyrody za pośrednictwem owadów, takich jak pszczoły, które gromadzą dla siebie cenne substancje odżywcze. Większość roślin zielarskich to rośliny silnie nektarujące, jak popularnie mówimy — miododajne. Niektóre owady, w tym pszczoły, żyją nektarem i pyłkiem zbieranym z kwiatów, rośliny natomiast zapewniają sobie ciągłość egzystencji gatunku poprzez wytworzenie nasion, co jest uwarunkowane zapyleniem ich przez owady. Jak widzimy, jest to powiązane wzajemną obustronną korzyścią. Niestety liczba pni pszczelich w naszym kraju nie zawsze jest dostateczna, ponieważ wynosi około 3,6 na 1 km2, gdy dla zapylenia roślin uprawnych na tym obszarze potrzeba ich co najmniej 5. Istnieją również inne sposoby przenoszenia pyłku, np. przez wiatr, ale są one rzadsze i występują głównie u roślin kwitnących w okresach, gdy oblot owadów jest zahamowany. Skrzętna pszczoła gromadzi większe zapasy cennego produktu, jakim jest miód. Nieświadoma łakomstwa człowieka pracuje tak od niepamiętnych czasów, czyniąc mu tym ogromną przysługę. Ten niezwykle pracowity owad dla zebrania 1 kg miodu musi zajrzeć do około 10 milionów kwiatów i w tym celu przelecieć odległość równą niemal 10-krotnemu okrążeniu kuli ziemskiej. Chcąc oszczędzić sobie fatygi, stara się zbierać nektar możliwie w najbliższym otoczeniu, najchętniej w promieniu 500 m. Niezależnie od miodu, człowiek korzysta z innych jeszcze pszczelich produktów: wosku, mleczka pszczelego i bardzo ostatnio reklamowanych w lecznictwie kitu pszczelego, tzw. propolisu, oraz pierzgi pszczelej. We wszystkich tych produktach można odnaleźć ślady korzyści czerpanych przez pszczoły z roślin. Wchodzą tu w grę nie tylko rośliny zielne, ale również drzewa liściaste, jak lipa oraz iglaste, z których otrzymuje się miód spadziowy.

Ujemną stroną roślin zielarskich — jako pożytków pszczelich — jest fakt, że niektóre zioła są zbierane w początkowej fazie kwitnienia, co nie pozwala skorzystać z nich pszczołom. Groźne tu jest, podobnie jak na innych plantacjach, stosowanie preparatów chemicznych, szczególnie owadobójczych. Niezależnie od tego udział upraw zielarskich w stosunku, do pozostałych jest niewielki. Trudno więc z tego względu liczyć obecnie, na nie w pszczelarstwie, zwłaszcza o ile chodzi powierzchnię plantacji nasiennych pozostawianych w pełni do kwitnienia. Jednak w miodach wielokwiatowych, gdzie pszczoły korzystają z roślin dziko rosnących, udział roślin leczniczych jest duży. Nie można zapominać, że jest ich jeszcze na łąkach pokaźna ilość. Niektóre rośliny zielarskie, jak żywokost czy prawoślaz, posiadające długą rurkę kwiatową, muszą mieć przy tym wstępnie zrobione przez trzmiele specjalne otwory, aby do nektaru mogła się dostać pszczoła. Niebezpieczna bywa na łące duża ilość jaskrów, z których nektar jest dla pszczół trujący. Istniała ongiś sugestia Greka Ksenofonta, iż miód zbierany przez pszczoły z ziół zawierających związki typu glikozydów lub alkaloidów może być trujący. Jak się jednak potem okazało, dotyczy to jedynie różanecznika kaukaskiego i tylko w niektórych latach, gdy miód jest świeży, jeszcze nie przefermentowany w postaci patoki. Miód — jako produkt pośrednio roślinny — znany był i ceniony od najdawniejszych czasów. Zastępował w dawnych wiekach nie znany wówczas cukier. Hipokrates twierdził, że Demokryt Anakreont dożyli bardzo sędziwego wieku w pełnym zdrowiu dzięki odżywianiu się miodem, a atleci rzymscy przed rozpoczęciem igrzysk zjadali duże porcje tego produktu.

Dziś w świetle nowoczesnych badań staje się to w pełni zrozumiałe, jak również to, że miś łasuch przed długotrwałą zimą lubił podjeść miodu, zawiera on bowiem bardzo dużą ilość kalorii (w 100 g aż 300 kalorii), poza tym jest łatwo przyswajalny przez organizm, wzmacnia mięsień sercowy, przyspiesza przemianę materii. Poza dużą ilością cukrów prostych, które łatwo przenikają wprost do krwi, miód jest źródłem żelaza i fosforu oraz witamin. Na naszej ziemi miód był znany od czasów prasłowiańskich i niezwykle ceniony jako jedyne źródło cukru, dające się łatwo przechowywać. Dzięki jego właściwościom konserwującym, przyrządzone z mąki i miodu ciasto piernikowe przechowywano przez długie miesiące, a mieszczanie toruńscy dawali je nawet córkom w posagu. Warto podkreślić, że miód uważany był zawsze za środek leczniczy. Wynikało to tak z racji roślinnego pochodzenia samego nektaru, jak również z dodatkowych właściwości związanych z przerabianiem go przez pszczoły. Kiedyś szczególnie zalecane były miody jednorodne, powstałe z nektaru zbieranego z jednej rośliny, np. lipowy, akacjowy czy gryczany.

Wiadomo, że nektar kwiatowy — zawarty w nektarnikach umieszczonych w kwiecie tuż przy zalążni — posiada właściwości grzywo i bakteriobójcze, chroniące młody zalążek przed chorobami. Jest to samoobrona rośliny przed zatratą gatunku. Właściwości nektaru mogą być dla różnych gatunków roślin różne. Pszczoła przenosi je, przerabiając na wytwarzany przez siebie miód. Nie ze wszystkich jednak roślin pszczoły zbierają nektar. Niektórych wyraźnie unikają, ponieważ zawierają one związki owadobójcze. Są to przede wszystkim rośliny z rodziny złożonych, takie jak piołun (Arthemisia absintium) ay rumian psi (Anthemis cotula U. Inne natomiast wybitnie wabią owady swym specyficznym zapachem. Należą do nich takie, jak koper włoski, którego zielem ongiś wycierano wewnątrz ule, aby pszczoły przy rojeniu się nie opuszczały go, i melisa lekarska, którą pszczelarze nacierali sobie ręce przy łapaniu rojów.

Pszczoły, jak widać, mają wyjątkowe wyczulenie na zapachy. Niekiedy np. woń potu człowieka, jako produktu odpadowego przemiany materii, drażni je i pobudza do żądlenia. Niektóre z roślin zielarskich łagodzą działanie jadu i są używane przez pszczelarzy w postaci okładów na miejsca użądlone. Należą do nich: ziele melisy, koszyczki kwiatowe nagietka, liście babki szerokolistnej, ziele pietruszki, ślazu leśnego czy ruty. Tę ostatnią stosuje się po spaleniu, w postaci popiołu. Uważa się, że zależnie od rodzaju potu człowieka, lepiej działa to lub inne ziele. W podobny sposób można również ratować żądlone przez pszczoły zwierzęta. Czysty miód pszczeli jest nie tylko cennych produktem spożywczym, lecz również środkiem leczniczym wykorzystywanym często w połączeniu z ziołami, szczególnie w schorzeniach płucnych, sercowych, nerwicowych, przewodu pokarmowego, a także w okulistyce, geriatrii i zewnętrznie przy chorobach skóry oraz w kosmetyce.

Właściwości lecznicze miodu często wiążą się ściśle z właściwościami leczniczymi rośliny, z której jest zbierany, np. napotne właściwości lipy charakteryzują także miód lipowy. Podobnie właściwości lecznicze, typowe dla pyłku kwiatowego, stwierdzono w innych produktach pszczelich, takich jak pierzga. Znane są już obecnie na całym świecie kuracje pyłkowe. Właściwości lecznicze pyłku zależą od rośliny, z której jest on zbierany. W niektórych krajach, a także w Polsce pyłek znajduje się w sprzedaży, czasem w formie gotowych preparatów mających nie tylko znaczenie lecznicze, lecz również odżywcze, dietetyczne i kosmetyczne. Głośnym dziś produktem pszczelim stał się tzw. kit pszczeli, czyli propolis. Wytwarzają go pszczoły mieszając żywice zebrane głównie z pączków drzew z produktami przerobu pyłku kwiatowego. Kit pszczeli odznacza się szczególnie silnym działaniem przeciwbakteryjnym i regenerującym.

Używa się go głównie w schorzeniach reumatycznych, skórnych (szczególnie przy oparzeniach), nerwicowych i kobiecych. Działa również regenerująco na tkanki miękkie i kostne (złamania). Przyspiesza też ukorzenianie roślin. W wielu krajach produkuje się preparaty lecznicze oparte na tym surowcu. W Polsce produkcja taka również została zapoczątkowana i istnieje nadzieja na dalszy jej rozwój. Uroda należy do miłych zewnętrznych walorów człowieka. Choć nie musi dawać szczęścia, to jednak jej brak często jest przyczyną wielu trudności życiowych, a także może wywoływać u człowieka urazy i psychozy. Uroda była zawsze szczególnie istotna dla kobiety. Już u pierwotnych plemion kobiety, aby się podobać, zdobiły swe ciała, a i mężczyźni dbali także o swą urodę. Zabiegi te wydają się dzisiejszemu człowiekowi często dziwne i niezrozumiałe, np. kaleczenie skóry tatuażem lub krępowanie stóp małym dziewczynkom w Chinach. W zależności od rasy, poziomu kultury, klimatu i warunków społecznych, na przestrzeni wieków zmieniały się zapatrywania ludzi na kryteria urody.